Martiniloben Podersdorf 2023

Około 11 listopada, w dniu święta św. Marcina, winiarze z regionu Burgenland otwierają drzwi swoich piwnic i zapraszają gości na „Martiniloben”. Młode wino, które dojrzewało w beczkach przez kilka tygodni do dnia św. Marcina, jest teraz degustowane po raz pierwszy. Zgodnie ze starą tradycją winiarzy, którzy nie tylko testowali jakość swojego nowego rocznika, ale także wina swoich sąsiadów, odwiedzający przechadzają się od piwnicy do piwnicy. To, co na początku było jedynie lokalnym zwyczajem, dzisiaj jest jesienną atrakcją turystyczną gromadzącą wielu Eno-turystów nie tylko z Austrii.

Nasz tegoroczny udział (podobnie jak dla prawie całej liczącej 23 osoby grupy enotrip) rozpoczął się już w czwartek wieczorem. Ponieważ uczestnicy naszej wyprawy dojeżdżali z najdalszych zakątków Polski początek wieczoru był dosyć zróżnicowani; jedni udali się bezpośrednio do naszego pensjonatu Die Herberge w Podersdorf na degustację win, inni na kolację do klimatycznej Restauracji Landhaus, a jeszcze inni dojechali dopiero około północy. Dobrze, że w okolicy dostępny jest … automat z winem (czynny do 24.00), bo po podróży należało jeszcze przygotować pierwszą degustację win lokalnych.

Piątek był dniem z zaplanowanymi atrakcjami od rana do wieczora. Już około godziny 10.00 zamówionymi wcześniej busikami nasza grupa pojechała do oddalonej o kilka miejscowości Gols na pierwsze zajęcia tego dnia. Przywitał nas pan Hans-Peter Hofmann – szef marketingu II-go największego producenta win musujących w Austrii wytwarzanych metodą tradycyjną – w krajach niemieckojęzycznych nazywa się ono „Sekt„. Rozpoczęliśmy spacer i bardzo szczegółowy wykład o tym, jak Szigeti Sektkellerei produkuje od ponad 30 lat jedne z najlepszych win musujących. Trwająca blisko trzy godziny wizyta oczywiście nie obyła się bez zwiedzania linii produkcyjnej, a przede wszystkich degustacji win. Asortyment podzielony jest na trzy główne linie: Freedom, Tribute i Prestige i w takiej kolejności odbywało się nasze testowanie win. Zajęło nam to sporo czasu, gdyż w sumie „badaliśmy” chyba 9 różnych. Na zakończenie zostaliśmy jeszcze poczęstowani topowym St. George, które „nakład” został właśnie wyczerpany.

Mając jeszcze kilkadziesiąt minut do powrotu do Podersdorf odwiedziliśmy lokalny „Winiarski Dom Kultury„, gdzie mogliśmy spróbować fantastycznych win czerwonych, różowych i białych od znakomitych producentów mających swoje winnice w rejonie miasteczka Gols.

O 14.30 czekał na nas stół w Restauracji Seehof, gdzie mieliśmy zamówioną gęsinę (dla wegetarian też się coś smacznego znalazło). Pan Otto Gisch przygotował prawdziwą Świętomarcińską ucztę zakończoną wspaniałymi deserami – mój ulubiony to kasztanowe parfait.

Około godziny 16.30 – już w pełnym składzie uczestników wyjazdu odebraliśmy opaski upoważniające do testowania i odwiedzania 19 winnic biorących udział w tegorocznym święcie „Martiniloben”. Zanim spotkaliśmy się na kolacji w buschenchanku Laterndlkeller w okolicach godziny 19.30 zdążyliśmy już zdegustować wina w takich winnicach jak: Schaller von See, Seegut Lentsch, Weingut Familie Heiling (rewelacyjny Pat-Nat!), czy boskie czerwone wina z kolekcji MEISTERSTÜCK z winnicy Neff. Dzień zakończyliśmy (co staje się po mału naszą tradycją) u Hansa Ettla. Tu czekała niespodzianka dla nas – można było spróbować tegorocznego Gruner Vertlinera lanego prosto z beczki. Rocznik 2023 zapowiada się bardo dobrze w Podersdorf. Na mnie w tym dniu największe wrażenie zrobiły topowe jego wina: PAN 2017 i cudowny COLOSSAL 2015 Reserve.

Sobota to tradycyjnie dzień oficjalnych uroczystości, ale najpierw był rejs statkiem po jeziorze Nezyderskim w trakcie którego mogliśmy przetestować 3 z 4 dostępnych win, a także poznać historię jeziora i … austriackie poczucie humoru. No bo kto inny mógłby reklamować lokalną latarnię jako „najbardziej na południe wysuniętą latarnię morską w krajach niemieckojęzycznych”?

Po rejsie jeszcze szybka kawka i desery w restauracji hotelu Seewirt Kartner i rozpoczęliśmy świętowanie wraz z tradycyjnym orszakiem składającym się lokalnej kapeli, wozów ciągniętych przez zabytkowe traktory – z których serwowane były lokalne zakąski: pieczone ziemniaki, pożywna zupa, czy chleb z kaszanką i boczkiem z lokalnej mangalicy. Centralny pojazd ciągnął ogromną beczkę w tegorocznym winem – Roter Muskateller, które to było hojnie dystrybuowane wśród uczestników i licznie zgromadzonych turystów. Oczywiście najbardziej widowiskowe są pokazy „hiata” – tradycyjnych odstraszaczy szpaków żerujących na polach uprawnych winogron.

Po zakończeniu oficjalnej części czas na testowanie wina w kolejnych winnicach. Mi udało się w tym roku odwiedzić między innymi: Fabian Sloboda, PayerPayer, Dombi-Weiss, Winnice Birtoc oraz Bio Weingut Ettl.

Niedziela to dzień zakupu i powrotów do domu. W tym roku razem z nami była licząca 23 osoby grupa enoturystów z całej Polski. Mieliśmy uczestników z takich województw jak: podlaskie, lubelskie, warmińsko-mazurskie, kujawsko-pomorskie, małopolskie i oczywiście śląskie.

Bardzo dziękuję za udział i zapraszam już na wiosnę.

Kamptal, Langenlois i okolice

Najważniejszą gałęzią gospodarki, zarówno w samym Langenlois, jak i w poszczególnych wioskach gminy, jest uprawa winorośli. Langenlois jest największym producentem wina w Austrii.

Atrakcją turystyczną jest tzw. LOISIUM zaprojektowane przez współczesnego amerykańskiego architekta Stevena Holla. Jest to centrum propagujące produkcję i sprzedaż lokalnego wina. Znajduje się tam winoteka, sklep oraz wejście do piwnic, a także wspaniały hotel – który stanowił naszą bazę wypadową.

W trakcie majowego pobytu udało się nam odwiedzić i degustować podczas rowerowych wycieczek wina od tak zacnych producentów jak chociażby Schloss Gobelsburg, Brigit Eichinger czy Türk.

Wspaniałą atrakcją jest już winoteka Loisium oferująca blisko ponad 200 etykiet w ciągłej sprzedaży, a dopełnieniem winiarskiego szczęścia są liczne Heuriger.

Szigeti, wiosenne wino i nie tylko

Tradycyjnie w ostatni weekend kwietnia w winiarskich miejscowościach Burgenlandu odbywa się impreza zwana Weinfrühling – winiarska wiosna.

Nie inaczej było w tym roku. Z ekipą entuzjastów wina udaliśmy się w pierwszej kolejności do miejscowości Gols na degustację win musujących wytwarzanych metodą szampańską od ponad dwudziestu lat przez Pana Petera Szigeti. Dzięki unikalnemu klimatowi Panonii i wpływom największego w Europie stepowego jeziora Nezyderskiego wina są bardzo intensywne, o bogatym bukiecie i pełne ciekawych akcentów – ja stawiam je w jednym szeregu z wyrobami z francuskiej Szampanii.

Po degustacji dotarliśmy do naszego miejsca docelowego – jedynego miasteczka leżącego bezpośrednio nad brzegiem jeziora – Podersdorfu. W piątkowy wieczór zdążyliśmy dowiedzieć jeszcze kilka winnic w ramach festiwalu. Ten dzień zakończyliśmy w winnicy państwa Hans und Florian Ettl uprawiających na 8,5ha gospodarstwie 14 gatunków winogron. Już tradycją stało się, że podczas wiosennego święta w winnicy swoje wyroby kulinarne, nalewki, mieszanki przypraw, wędliny i sery wystawia jego przyjaciel Pan Josef Steiner. Mi osobiście najbardziej smakują pasztety z dziczyzny i nalewki (kto był ten wie które :)).

W sobotę, dzień rozpoczęliśmy od porannego rejsu po jeziorze – oczywiście degustując lokalne wina. Był czas na chwilę relaksu i wyciszenia. Po zejściu na ląd mogliśmy wykonać sesję zdjęciową przy jedynej znanej mi w Austrii „latarni morskiej” na końcu molo. Zdjęcia z tego miejsca są „pocztówkowe”. Po szybkim lunchu – czas na degustacje w kolejnych winnicach – a wiele z nich jest bardzo utytułowana i oferuje dziesiątki medalowych win do degustacji i zakupów. Wieczór zakończył się w tradycyjnej austriackiej heuriger.

W niedzielę – dzień powrotu – udaliśmy się jeszcze do Wiednia, na „polskie” wzgórze Kahlenber (po polsku Łyska Góra) skąd roztacza się wspaniały widok na Wiedeń, Dunaj i winnice Nussbergu. Przed udaniem się do Polski zatrzymaliśmy się jeszcze w Buschenschanku FEUERWEHR-WAGNER AM NUSSBERG, którego winiarskie tradycje sięgają ponad 330 lat wstecz.

Martiniloben – austrackie święto wina

11 listopada przypada Św. Marcina. O ile w Polsce kojarzymy ten dzień głównie z wielkopolskimi rogalami świętomarcińskimi, o tyle w Austrii jest to dzień winiarzy, gdyż Św. Marcin jest również ich patronem.

W tym roku byliśmy po raz pierwszy uczestnikami obchodów tego święta w kraju związkowym Burgenland (tereny Austrii graniczące ze Słowacją i Węgrami).

Impreza została zaplanowana od 11.11 do 14.11 – oczywiście w reżimie covidowym tj. każdy uczestnik musiał kupić bilet wstępu w cenie 50 euro (30 można wykorzystać na zakupy) i okazać certyfikat kowidowy lub zaświadczenie o byciu ozdrowieńcem 🙁

Święto de facto rozpoczęło się w piątek 12 listopada – od południa można było odwiedzać kilkunastu winiarzy i degustować prezentowane przez nich wina. Dla nas odkryciem w tym dniu były wina pochodzące z winnicy PayerPayer, nawiasem mówiąc, właściciel tej winnicy był jednym z dwóch gospodarzy podczas ubiegłorocznego eventu „Porsche&Wine” organizowanego przez nas dla grupy z Polski.

Główną atrakcją soboty były pokazy tradycyjnej sztuki „strzelania z bicza” przez tzw. Goaslklescher – w dawnych czasach odstraszali oni szpaki oraz kozy z winnych pól. Zanim jednak wybraliśmy się na pokazy zostaliśmy zaokrętowani na pokład promu, który odbył godzinną wycieczkę po jeziorze Nezyderskim. Nie zabrakło również poczęstunku lokalnymi winami. Wracając jednak do głównego tematu święta – do wina. Bardzo pozytywne wrażenia smakowe sprawiły wina od takich winiarzy jak: Bio-Weingut Ettl, Schaller, czy Ringbauer.

Kolejne święto wina planowane jest na koniec kwietnia 2022r. – mam nadzieję, że minie już pandemia i będzie można w pełni skorzystać z uroków oferowanych przez lokalnych winiarzy.

Sierpniowe słońce nad winnicami

Czy może być coś przyjemniejszego niż schłodzone wino na upalny sierpniowy dzień? Oczywiście! Wizyta u jednego z najbardziej utytułowanych austriackich producentów win musujących. Pan Peter Szigeti od 30 lat wytwarza je tradycyjną metoda szampańską w miejscowości Gols. Tym razem naszym przewodnikiem był jego syn, który nie tylko poprowadził dla nas wspaniałą degustację, ale na zakończenie poczęstował nas rodzinnym skarbem zamkniętym w 1,5 litrowej butelce magnum – musującym Gruner Veltilinerem rocznik 2013.

Kolejnego dnia udaliśmy się do jednego z najbardziej znanych winiarskich miasteczek w Austrii – podwiedeńskiego Gumpoldskirchen. Naszą bazą wypadową był górujący nad okolicą zameczek. Miłą niespodzianką był zorganizowany w tym czasie punkt typu heuirge w jego ogrodach. Ale nie myślcie, że leniuchowaliśmy tam cały czas. Odbyliśmy też kilka pieszych wycieczek: odwiedziliśmy winotekę mieszczącą się z dawnym klasztorze Świętego Krzyża w Thallern. Tradycje winiarskie tego miejsca sięgają roku 1141! Można tutaj skosztować i kupić wina z pobliskich winnic, a także z południowej Styrii – gdyż jednym ze współwłaścicieli tego miejsca jest pan Polz – znany winiarz pochodzący z tego właśnie regionu.

Nasza kolejna piesza wędrówka wiodła nas malowniczymi uliczkami Gumpoldskirchen, gdzie praktycznie co kilkadziesiąt metrów mieści się winnica proponująca zacne wina. Należy tutaj wymienić chociażby takie jak: Krug, Gebeshuber, czy Fassbinderhof.

Na zakończenie naszego enotripu odwiedziliśmy jeszcze w drodze powrotnej Poysdorf będący „północną bramą do win austriackich”. Tam odwiedziliśmy miejską winotekę na szybką, ale owocną degustację win połączoną z małymi zakupami.

Kraina Schilcher’a i Klapotezt

Granicząca ze Słowenią Styria nazywaną jest austriacką Toskanią. Dla mnie jest nawet lepsza niż oryginał. Krajobrazy są podobne, ale białe wina! zdecydowanie są tutaj lepsze 🙂

Miejscowość Kitzeck am Sausal położona jest na wysokości około 560 m.n.p.m co czyni ją jedną z najwyżej położonych w okręgu Leibniz. Dzięki temu rozpościerają się stąd wspaniałe widoki na okoliczne pagórki pełne malowniczych winnic. Region ten słynie przede wszystkim z najlepszych w całej Austrii win białych: szczególnie Sauvignon Blanc, które dzięki uprawom na dużych stosunkowo wysokościach charakteryzuje się dużą mineralnością i bogatym aromatem przywołującym na myśl swoim charakterem wina z nowozelandzkiego regionu Marlborough.

Charakterystycznym elementem tego regionu są tzw. „Klapotetz” – to miejscowe machiny mające niegdyś za zadanie odstraszać ptaki wyjadające winogrona z krzewów.

Degustując miejscowe wino w takich winnicach jak: Schauer, czy pobliski Wohlmuth mamy możliwość obcowania z trunkami o światowej klasie.

Należy pamiętać też o lokalnym specjale: Schilcher to wino produkowane wyłącznie w austriackim regionie Styrii Południowo-Zachodniej, w okręgach Deutschlandsberg i Voitsberg, które graniczą ze Słowenią i Karyntią na południu i zachodzie. Samo wino Schilcher jest wyraźnym różem wytwarzanym z autochtonicznego szczepu Blauer Wildbacher. Nam najbardziej smakowało w wersji musującej od brata naszego gospodarza z winnicy Kitzeck Muller.

W drodze powrotnej do kraju odwiedziliśmy jeszcze prawdziwą fabrykę „rzemieślniczych” czekolad. Mogliśmy osobiście zapoznać się nie tylko z pełnym procesem ich produkcji, ale skosztować blisko 300 różnych gatunków wytwarzanych przez styryjską manufakturę Zotter.

Z wizytą we Frauenkirchen

Frauenkirchen to winiarską miejscowość leżąca w północno-wschodniej części kraju związkowego Burgenland. Słynie ona nie tylko z Bazyliki p.w. Narodzenia Maryi i klasztoru , ale przede wszystkim z produkcji wysokogatunkowych win – które też były celem naszej wizyty.

Na początek naszej wizyty wybraliśmy się do winoteki Sailers , gdzie mieliśmy okazję degustować wina lokalnych producentów. Dla mnie dużym zaskoczeniem na plus było różowe wino z winnicy Adrian z Apetlon.

Naszym celem była pierwsza w Austrii biodynamiczna winnica Umathum gospodarująca na blisko 30 hektarach. 85% stanowią upraw stanowią czerwone odmiany winorośli jak: Zweigelt, St. Laurent i Blaufränkisch oraz Pinot Noir, pozostałe – białe – to głównie Lindenblättriger, Gelber Traminer i Pinot Gris. Mi najbardziej do gustu jednak przypadło ich… Sauvignon Blanc 🙂

Kolejnego dnia udaliśmy się natomiast do małego winiarskiego regionu Carnuntum. Naszym celem była winnica Leo Jahner, którą mieliśmy okazję już odwiedzić w ubiegłym roku w trakcie eksploracji tego regionu. Wina od pana Jahnera cechują duża mineralność, dobra kwasowość i przyjemny finisz. Miłe dla kieszeni są również wina stołowe oferowane w jedno litrowych butelkach.

Długi weekend czerwcowy z Winem.

Jakże się dłuży ten czas w pandemii… ale dobrze, że pierwsze dni czerwca były słoneczne. Pozwoliło to nam odwiedzić uroczy o tej porze roku rejon jeziora Nezyderskiego.

Za bazę obraliśmy tradycyjnie miejscowość Podersdorf am See skąd mieliśmy bardzo dobry dojazd na rowerach do takich winiarskich miejscowości jak Weiden am See, Jois, czy Windem am See.

Jednak zanim wybraliśmy się na eksplorację okolicznych miejscowości spędziliśmy pierwszy dzień pobytu na leniuchowaniu na świeżo odnowionej plaży miejskiej. Wieczór zaś upłynął nam bardzo miło w wyróżnionym przez przewodnik Falstaff „Zur Dankbareit”.

Obowiązkowym punktem każdej naszej wizyty jest degustacja specjalnej selekcji win w Heurige Fabian Sloboda. Tym razem wybraliśmy „Weiss 3 spezial” na który składały się takie wina jak: Frizzante weiß, Rosé Blauer Zweigelt, Gruner Veltliner Ried Georgskirchen i beczkowany Grauburgunder.

Odkryciem tego wyjazdu było natomiast heurige Bacchuskeller w miejscowości Winden. Sposób podania, smak i wrażenia estetyczne oraz kulinarne – na najwyższym poziomie.

Wyjazd tradycyjnie zakończyliśmy polskim akcentem na wiedeńskim wzgórzu Kalhlenber skąd rozciąga się cudowna panorama na winnice i stolicę Austrii.

Porsche & Wine

Z początkiem października miałem ogromną przyjemność zorganizować wyjazd szkoleniowy w ramach akcji „Porsche & Wino”. Przedmiotem szkolenia były nowoczesne techniki negocjacyjne, a także poznanie kultury austriackich przedsiębiorców na przykładzie sektora wytwórców wina.

Naszą bazą była miejscowość Podersdorf am See leżąca na wschodnim brzegu największego austriackiego jeziora Neusiedlersee.

Pierwszego dnia udaliśmy się do rodzinnej firmy Szigeti w miejscowości Gols, gdzie kilkugodzinne szkolenie prowadził dla nas Pan Hans-Peter Hofmann – senior manager winnicy. Założona w 1991r. przez pana Petera Szigeti winnica specjalizuje się w produkcji win musujących powstających z wykorzystaniem tradycyjnej metody zwanej również szampańską. W trakcie szkolenia poznaliśmy metody winifikacji, produkcji, konfekcjonowania i butelkowania. Aktualna produkcja to około 2.000.000 butelek rocznie, z czego 80% wytwarzanych jest pod markami własnymi, a pozostałe 20% to produkcja z powierzonych winogron innych winiarzy (na początku istnienia firmy proporcje były dokładnie odwrotne).

Kolejnego dnia udaliśmy się na południe do miejscowości Illmitz (najniżej n.p.m. położona miejscowość w całej Austrii), gdzie odbyliśmy szkolenia w dwóch sławnych winnicach należących do światowej czołówki producentów win słodkich.

Pierwsze szkolenie przeprowadziła dla nas Pani Tschida, córka państwa Lisy i Hansa Tschida założycieli winnicy założonej przez nich w 1993r. Winnica ta jest zdobywcą m.in. tytuły Sweet Wine Maker of the Year” w latach: 2010, 2011, 2012, 2013, 2015 i 2019 na światowym konkursie WINE CHALLANGE LONDON! Mieliśmy okazję nie tylko próbować wspaniałych win, ale przede wszystkim poznać proces produkcji, selekcji i metodyki zbioru winogron.

Drugie w tym dniu szkolenie przewidziane było w winnicy Kracher, będącej „synonimem szlachetnego słodkiego wina w doskonałości”. Ta wielopokoleniowa winnica również jest wielokrotnym laureatem londyńskiego konkursu, zdobywając najwyższe laury w latach: 1994, 1997, 1998, 2000, 2001, 2006 i 2008. Nasze szkolenie rozpoczęło się od prezentacji posiadłości i przyjrzeniu się z bliska uprawom winorośli nad brzegiem jeziora. Panujący tutaj mikroklimat sprzyja produkcji win słodkich powstających z winogron otulonych szlachetną pleśnią. Po tradycyjnym lunchu przeszliśmy do degustacji win połączonej z wykładem na temat ich powstawania oraz stosowanych metod negocjacyjnych z kontrahentami międzynarodowymi.

Na koniec dnia, czekała na nas niespodzianka. Na wynajętej łodzi dwóch przedstawicieli młodego pokolenia winiarzy przygotowało dla nas godzinne szkolenie z najnowszych trendów winiarstwa z regionu Neusiedlersee. Poznaliśmy m.in. dosyć rzadko występujące słodkie wina czerwone.

Nasze szkolenie zakończyliśmy kolejnego dnia poznając historyczne miejsce łączące na zawsze Austrię i Polskę. Na liczącym ponad 500 m.n.p.m wiedeńskim wzgórzu Kahlenberg mieści się polski kościół p.w. Św. Józefa – Polskie Sanktuarium Narodowe. To stąd król Jan III Sobieski dowodził 12 września 1683r. zwycięską armią podczas bitwy Wiedeńskiej.

Carnuntum DAC

Leżący na wchód od Wiednia region winiarski rozpościerający się na 906 hektarach upraw. Rosną tu głównie Zweigelt i Blaufränkisch odpowiedzialne za najsłynniejsze czerwone wina Austrii. Chardonnay, Pinot Blanc i Grüner Veltliner stanowią zaś podstawę do produkcji białego wina Carnuntum – DAC .

Już starożytni Rzymianie rozpoznali potencjał produkcji wina na obszarze około 900 hektarów we wschodniej Dolnej Austrii . Nazwany na cześć starożytnego obozu legionistów i miasta cywilnego Carnuntum, z ciężkimi gliniastymi i lessowymi glebami oraz piaszczystymi żwirowymi stanowiskami , oferuje idealne warunki do uprawy czerwonego wina. Gleby wapienne na Spitzerbergu zapewniają idealne warunki do wzrostu Blaufränkisch . Ale odmiany białego wina, takie jak Grüner Veltliner  również czują się w Carnuntum jak bardzo dobrze. Kolejnym czynnikiem sprzyjającym uprawie winorośli jest klimat: winnice położone są między Dunajem a Jeziorem Nezyderskim, których wody idealnie balansują upalne letnie dni z przymrozkami w zimie

O naszej podróży.

Za bazę wypadową obraliśmy urokliwy pensjonat prowadzony przez winiarza pana Edelmanna. Wspaniałe śniadanie oraz pyszne wina które mogliśmy kosztować na miejscu idealnie nastrajały nas do odbywania pieszych i rowerowych wycieczek.

Pierwszego dnia, po wspaniałym lunchu w Heurige Edelmann (przypadkowa zbieżność nazwisk) zwieńczonym degustacją Szturmu, udaliśmy się na zaplanowane na ten dzień degustacje.

Pierwsza z nich obyła się w znanej winnicy prowadzonej przez pana Franza Netzl wraz z córką Christine. Początek degustacji prowadziła córka, ale po kilku minutach pan Netzl przejął aktywnie pałeczkę pierwszeństwa i zaczął interaktywną część spotkania. Mieliśmy okazję spróbować zarówno białych, jak i czerwonych win – w tym utytułowanego „ANNA-CHRISTINA”. Ja muszę się przyznać, że zakochałem się w Chardonnay.

Po degustacji skierowaliśmy nasze kroki do najbardziej znanej winnicy w regionie prowadzonej przez pana Gerharda Markowtisch – zdobywającej od wielu lat m.in. nagrody za najlepsze wino czerwone na targach AWC. Ku naszemu pozytywnemu zdziwieniu, ekskluzywną degustację dla nas poprowadził sam właściciel! Na pierwszy ogień poszły: Chardonnay z areału RIED SCHUETTENE oraz Weissburgunder z PRELLENKIRCHEN. Przechodząc przez kolejne wina białe i czerwone, naszą degustację zakończyliśmy na winach czerwonych, które jak już wspomniałem zdobyły pierwsze miejsce w degustacjach czy to AWC czy takich wydawnictw jak Falstaff, A la carte, czy vinaria.

Kolejnego dnia, po wspaniałym śniadaniu i porannym deszczyku udaliśmy się na rowerach do oddalonej o kilka kilometrów miejscowości Höflein, gdzie degustowaliśmy m.in. wina pana Michaela Auer’a. Tu naszą przygodę z winami apelacji Carnuntum DAC rozpoczęliśmy od białych: Gruner Veltliner’a, Chardonnay, Gelber Muskateller, różowego cuve: rose, a kończąc na wspaniałych czerwonych: Blaufränkisch, kilku cuve i SYRAH ! Tak dobrze czytacie! Pradziadek pana Michaela w 1919r zasadził na tym terenie winogrona SYRAH i od czasu do czasu (gdy są odpowiedniej jakości) wytwarzane jest z nich wino jednoszczepowe.

Zwiedzając na rowerach okolice dojechaliśmy również do miejscowości Carnuntum (od której pochodzi nazwa apelacji) i mogliśmy podziwiać blisko dwa tysiące lat temu wybudowany Heidentor – w tym mieście miał swoją siedzibę legion rzymski oraz miasto dla ludności cywilnej.

Po dosyć intensywnej przejażdżce na rowerach udaliśmy się na zakończenie dnia do winnicy państwa Schulz na wspaniałą degustację połączoną ze zwiedzaniem całej winnicy. Zostaliśmy zapoznani z procesem produkcji wina (aktualnie trwa winobranie i mogliśmy przekonać się jak wygląda proces uzyskiwania soku z winogron), a także podziwialiśmy piwnice w której w dębowych beczkach leżakują wina czerwone. Serdeczność z jaką ujęli nas właściciele jeszcze przez długi czas będzie w naszej pamięci. Na zakończenie wizyty spróbowaliśmy świeżego Szturmu, a na rozchodniaczka – nalewek.

Dzień zakończyliśmy wspaniałą ucztą w słynnej restauracji „DER jung WIRT”, gdzie czekała na nas kolacja składająca się z menu degustacyjnego wraz w wineparing’iem.

Region Carnuntum DAC to wspaniałe zaskoczenie dla nas, cudowne odkrycie i wspaniałe wina. W przypadku zainteresowania proszę o kontakt – chętnie zorganizuję szkolenie w tym regionie jeszcze raz.

Link do prawa ustanawiającego apelację Carnuntum na rok 2019.

https://www.oesterreichwein.at/fileadmin/user_upload/PDF/DAC_VO_Carnuntum.pdf

Relacja filmowa z wycieczki rowerowej.

Relacja zdjęciowa z wyjazdu